×
Jeśli chcesz być zawsze na bieżąco
i otrzymywać nasze najnowsze wiadomości
wpisz swój adres e-mail i kliknij "Zapisz się"
Zapisz się
Twitter Google Plus
Portal drogowy - Tracker Info
Niedziela, 25 Sierpień 2019
Luiza, Patrycja, Ludwik
Zawsze na bieżąco
i bezpiecznie do celu.
Często odwiedzane
06-01-2016
06-01-2016
06-01-2016
Pogoda
Ceny paliw w Europie
Kraj
Waluta
Pb95
Diesel
Austria
EUR
1,068
0,978
France
EUR
1,301
1,097
Poland
PLN
4,050
3,690
Germany
EUR
1,309
1,079
Luxembourg
EUR
1,090
0,917
Hiszpania
EUR
1,169
1,019
Więcej
Kursy walut w PLN
Kraj
Waluta
Kurs
Stany Zjednoczone
1 USD
3.94
Unia Europejska
1 EUR
4.36
Wielka Brytania
1 GBP
4.81
Republika Czeska
1 CZK
0.17
Norwegia
1 NOK
0.44
13-10-2011

Ciężarówki Chevrolet odbudowały kawał Polski

Ciężarówki Chevrolet odbudowały kawał Polski

Tuż po zakończeniu wojny Chevrolety tworzyły pierwszą komunikację w zniszczonej Polsce. Właśnie te, często jeszcze przedwojenne auta stanowiły podstawowy środek transportu i zastępowały zniszczone koleje.

Robert Makus z warszawskiej dyrekcji PKP w pamiętnikach "Ruszyły pociągi" pisał: "Koleje były w niektórych rejonach, a szczególnie warszawskim, całkowicie zniszczone. Tory zryte bombami. Szyny wywiezione, a nawet tam, gdzie pozostały - każda zerwana w kilku miejscach amunicją saperską. Wypalone budynki jak rzędy kościotrupów patrzyły czarnymi oczodołami. (...) Żadnego życia, żadnego ruchu."

Pociągi nie mogły ruszyć także z braku węgla, o czym pisał inny kolejarz, pracujący w Gdańsku Bolesław Bieński. W swoim dzienniku pod datą 9 grudnia 1945 roku zapisał: "Zaczynamy już wszyscy unikać dworca, aby nie wstydzić się przed pasażerami. Załamała się także Gdynia, wycofując jeden pociąg po drugim. Słupsk został odcięty od Gdyni, tego pola startowego tylu osiedleńców. Lębork jest ostatnią stacją dokąd docierają. Miasto nie może ich pomieścić i wzywa, aby ich zabierać dalej za zachód. Wołanie w próżnię!"

Sytuację uratowały ciężarówki, które w grudniu 1945 r. dowiozły do stacji węgiel - ruszyły pociągi z przesiedleńcami i zaopatrzeniem. Jednak każdy kto mógł, starał się jeździć samochodami. Były to najczęściej maszyny produkcji amerykańskiej, w tym Chevrolety - modele osobowe (także z przedwojennego montażu Lilpopa) oraz wojskowe ciężarówki o ładowności 1,5 i 3 tony, z napędem na jedną i dwie osie. Dominacja amerykańskiego taboru wynikała z prozaicznej przyczyny: europejskie fabryki nie rozpoczęły jeszcze powojennych dostaw, a zdobycznych pojazdów było niewiele i na dodatek ich stan pozostawiał wiele do życzenia, były bardzo awaryjne i szybko trafiały na złom.

 


 

Do końca października 1945 r. w Polsce urzędy zarejestrowały 10 992 ciężarówki, 46 autobusów oraz 6 422 auta osobowe. Dwa i pół roku później w Polsce było 21 016 samochodów osobowych oraz 23 813 ciężarowych i nadal był to w większości amerykański tabor. Już na przełomie 1943 i 1944 r. Inter-Allied Committee on Post-War Requirements (zwany Leith-Ross Committee, ustanowiony we wrześniu 1941 r.) zamówił samochody, które miały być dostarczone do Polski w pierwszym półroczu po zakończeniu wojny.

Wśród zamówionych było m.in. 12 tys. ciężarówek (w tym 8 tys. 3-tonowych), 2,2 tys. autobusów i 2,7 tys. samochodów osobowych. Rozdziałem i dostarczeniem taboru zajęła się United Nations Relief and Rehalibitation Administration (UNRRA), powołana przez reprezentantów 44 krajów 9 listopada 1943 roku. Do końca 1946 r. UNRRA dostarczyła do Polski ponad 25 tys. samochodów ciężarowych, w tym 3 tys. nowych. Prosto z fabryk przyjechały do Polski m.in. 3-tonowe ciężarowe Chevrolety. Wcześniej, bo do połowy września 1945 roku, dowództwa armii amerykańskiej i kanadyjskiej przekazały Polsce 800 samochodów. Także oddziały Ludowego Wojska Polskiego posiadały na wyposażeniu etatowym amerykańskie samochody, w tym kilkaset ciężarowych Chevroletów. W 1945 roku w samej tylko 2 Armii Wojska Polskiego były 204 samochody tej marki.

Kierowcy zachowali ciepłe wspomnienia o Chevroletach, w tym o bardzo popularnych modelach z Kanady. Miały kabinę umieszczoną nad silnikiem i charakterystyczną szybę przednią zamontowaną pod ujemnym kątem. Ciężarówki przez wiele lat pracowały także jako autobusy, np. w krakowskim oddziale PKS. Ich białe nadwozia z niebieskim pasem, które zbudowała krakowska firma Orlicki, widoczne były m.in. na trasie Kraków-Zakopane. Dolnośląski kierowca Tadeusz Wronka wspominał, że szoferzy kochali "kanady", jak nazywane były te samochody. Także słynny pisarz Marek Hłasko, który dorosłe życie zaczynał we wczesnych latach 50. jako zawodowy kierowca, bardzo lubił ciężarówki General Motors.

źródło:wp.pl

 


Komentarze
Dodaj komentarz
Dodanie komentarza musi być zgodne z naszą Polityką dotyczącą komentarzy
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. ×
Akceptuj